Popatrzyłem na sarnę. Ona padła. Szybko sprawdziłem, czy oddycha. Na szczęście jeszcze żyła, ale była bliska odejścia do drugiego świata.
- Daj mi jakieś duże liście! - krzyknąłem do May'i.
Po chwili dała mi kilka dużych liści. Opatrzyłem nimi biedne zwierzę i dałem jej wody. Później sarna zaczęła normalnie oddychać. Spojrzałem na Mayę, a ona na mnie.
- Chyba wiem co jej się stało... - westchnąłem.
- Co?
- Musiał ją zaatakować jakiś wilk. Czasami te zwierzęta są naprawdę okrutne... - powiedziałem.
- Lubisz pomagać innym? - spytała.
- Tak. - odpowiedziałem krótko.
Sarna zbliżyła się do mnie. Widocznie była mi wdzięczna. Później powoli poszła. Powiedziałem:
- Kto wie, może kiedyś to zwierzę mi się odwdzięczy.
Maya?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz