niedziela, 26 kwietnia 2015

Od May'i CD Jasona

- Może i kiedyś ci pomoże...-szepnęłam.
Zaczęło się ściemniać, więc wróciliśmy do swoich jaskiń.
*Kilka dni potem*
Szłam razem z Jasonem przez Las Green lichen. Rozmawialiśmy ze sobą i się śmialiśmy. Dzień był dość ciepły jak na wiosnę, więc postanowiliśmy wykąpać się w Dzikiej Rzece, która znajduje się w tym lesie. Kiedy dotarliśmy nad wodę, słońce było wysoko na niebie. Jason zanurzył jedną łapę w wodzie i powiedział do mnie:
- Ciepła. Wchodzisz?
W odpowiedzi pokiwałam mu głową. Po chwili też znalazłam się w wodzie. Chlapaliśmy się jak szczeniaki. Po jakiejś godzinie usłyszeliśmy hałas. Jakby tysiące kopyt uderzało w jednej chwili o ziemię. Zaniepokojeni wyszliśmy z wody i rozglądaliśmy się w około. Nigdzie jednak nic nie było widać. Zerknęliśmy na siebie zdziwieni. Po chwili zza drzew wyskoczyła sarna, którą kilka dni temu uratował Jason. Podbiegła do nas. Zaczęła stawać dęba i pokazywać głową na nas. Jason wskoczył na jej plecy, a ja poszłam w jego ślady. Sarn pobiegła przed siebie. Wtedy zauważyliśmy pędzące za nami wilki. ,,Czyli ta sarna, naprawdę nas uratowała!''-pomyślałam. Wilki przyśpieszyły i były bardzo blisko nas. Sarna gwałtownie skręciła w bok. Jeden wilków wpadł na drzewo, więc zostały tylko dwa. Nagle przed nami zauważyłam powalony pień. Zwierzę przeskoczyło go zgrabnie, a ja trzęsłam się ze strachu.
Jason?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz