wtorek, 28 kwietnia 2015

Od Jasona CD May'i

- N-Naprawdę? - spytałem.
- Tak. Ale bałam się to powiedzieć na głos... - powiedziała.
- J-Ja też się bałem.. Myślałem, że narobię sobie wstydu.. - odparłem. 
Uśmiechnęliśmy się do siebie, a ja zapytałem:
- To skoro wiemy, że coś do siebie czujemy.. T-To.. 
- To, chcesz zapytać, czy zostaniemy partnerami?
- Tak... Ale jeśli nie jesteś gotowa, to oczywiście zrozumiem! - powiedziałem szybko.
Patrzeliśmy na siebie długo. W końcu Maya zareagowała:

Maya? Brak weny...

Od May'i CD Jasona

Nie wiedziałam co powiedzieć. Jason zaskoczył mnie swym wyznaniem. Jak dla mnie, to było odrobinę za wcześnie, ale... Skoro on to do mnie czuje, to co za różnica, czy powie mi to dziś, czy jutro? Przełknęłam głośno ślinę i powiedziałam:
- Jason... Ja...
Pies odwrócił się i zaczął odchodzić. Podbiegłam do niego i krzyknęłam:
- Ja... Czuję to samo!
Jason spojrzał na mnie wzrokiem szczęśliwym, a również zaskoczonym. Właściwie, to ja też byłam zaskoczona. Normalnie, nigdy bym czegoś takiego nie powiedziała. Patrzeliśmy na siebie dość długo.
Jason? Sorki za długość...

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Taylor

Moje podróże trwały 5 miesięcy. Zwiedziłam tyle krajów, sfór... Ale żadne miejsce nie przypadało mi do gustu. Wykończona napotkałam SPS. Od razu zauważyłam piękno tego miejsca. 
- Tak bardzo bym chciała tu dołączyć... - szepnęłam do siebie. 
Postanowiłam poszukać Alfy. Niestety, nie wiedziałam nawet gdzie jest jej jaskinia. Wcale nie wiedziałam, co gdzie jest! Zaczęłam się włóczyć i włóczyć. Cały czas bez śladu. Zmęczona usiadłam na kamieniu. Zaczęłam sobie nucić piosenki jednocześnie patrząc na zachód słońca. Nagle ktoś usiadł koło mnie i zapytał:
- Kim jesteś?
- Taylor, nowa w Sforze. Szukam Alfy, ale nie mogę jej znaleźć. Emm... A ty kim jesteś? - mówiłam bardzo szybko. 

Ktoś?

Od Jasona CD May'i

- Myślałem, że lubisz te jedzenie.
- Coś ty...? Uwielbiam! - uśmiechnęła się.
Odetchnąłem z ulgą i zaczęliśmy swoją ucztę. Cały czas się uśmiechałem, Maya tak samo. Po jedzeniu postanowiłem powiedzieć May'i o swoich uczuciach.
- Maya, chodź! Zaraz będzie zachód słońca, obejrzymy go! - powiedziałem i nie czekając na jej odpowiedź złapałem ją za łapę i zaprowadziłem na sam środek polany. 
Wszystko wyglądało pięknie. 
"To idealna chwila..." - pomyślałem. 
- Maya... - zacząłem.
- Tak?
- B-Bo ja czuję, że to coś więcej niż tylko przyjaźń. I... Kocham Cię. - powiedziałem.
Zaskoczona suczka patrzyła na mnie dość długo. Bałem się najgorszego...

Maya?

Od May'i CD Jasona

Wytrzeszczyłam oczy, ze zdziwienia. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego miejsca. Było tu tak pięknie. Spojrzałam na Jasona. Uśmiechał się szeroko.
- Pięknie tu prawda?-powiedział.
- Prawda...
- Mam pytanie...-powiedział Jason.- Czy ty mnie lubisz?
- Tak, no a czemu miałabym cię nie lubić?
Pies nic nie odpowiedział tylko wszedł w krzaki, które rosły nieopodal. Wyjął z nich koszyczek. Postawił go przede mną. Obwąchałam go dokładnie. Wyczułam, ze w zawartość koszyka wchodzą m.in. kabanosy, drób i truskawki. Zdziwiło mnie, że było tam wszystko, co tak bardzo lubię. Fakt, że mówiłam Jasonowi, że w kwestii jedzenia jestem wybredna, ale nie powiedziałam, co lubię jeść. Jason wyczuł widocznie moje zdziwienie. Spojrzał na mnie i powiedział:
Jason?

niedziela, 26 kwietnia 2015

Od Jasona CD May'i

Wiedziałem, że Maya była przerażona. Krzyknąłem:
- Złap się mnie!
- Słucham? -
- Złap się mnie! - powtórzyłem.
- A-Ale... 
- Ufasz mi? - spojrzałem w jej oczy.
Maya złapała się mnie i przytuleni do siebie jechaliśmy dalej. Droga wydawała się dla mnie powolna, choć tak naprawdę to sarna biegła strasznie szybko. Kto tak na mnie działa....? Chyba wiem... Ale nie powiem tego na głos. Zostawię swoje uczucia w sobie. Kiedy byliśmy już bezpieczni, sarna zaprowadziła mnie i Mayę na cudowną polanę. Dookoła rosły różowe drzewa, a po środku było piękne jezioro. Miejsce wyglądało pięknie, choć nie przepadam za różowym kolorem. 

Maya?

Od May'i CD Jasona

- Może i kiedyś ci pomoże...-szepnęłam.
Zaczęło się ściemniać, więc wróciliśmy do swoich jaskiń.
*Kilka dni potem*
Szłam razem z Jasonem przez Las Green lichen. Rozmawialiśmy ze sobą i się śmialiśmy. Dzień był dość ciepły jak na wiosnę, więc postanowiliśmy wykąpać się w Dzikiej Rzece, która znajduje się w tym lesie. Kiedy dotarliśmy nad wodę, słońce było wysoko na niebie. Jason zanurzył jedną łapę w wodzie i powiedział do mnie:
- Ciepła. Wchodzisz?
W odpowiedzi pokiwałam mu głową. Po chwili też znalazłam się w wodzie. Chlapaliśmy się jak szczeniaki. Po jakiejś godzinie usłyszeliśmy hałas. Jakby tysiące kopyt uderzało w jednej chwili o ziemię. Zaniepokojeni wyszliśmy z wody i rozglądaliśmy się w około. Nigdzie jednak nic nie było widać. Zerknęliśmy na siebie zdziwieni. Po chwili zza drzew wyskoczyła sarna, którą kilka dni temu uratował Jason. Podbiegła do nas. Zaczęła stawać dęba i pokazywać głową na nas. Jason wskoczył na jej plecy, a ja poszłam w jego ślady. Sarn pobiegła przed siebie. Wtedy zauważyliśmy pędzące za nami wilki. ,,Czyli ta sarna, naprawdę nas uratowała!''-pomyślałam. Wilki przyśpieszyły i były bardzo blisko nas. Sarna gwałtownie skręciła w bok. Jeden wilków wpadł na drzewo, więc zostały tylko dwa. Nagle przed nami zauważyłam powalony pień. Zwierzę przeskoczyło go zgrabnie, a ja trzęsłam się ze strachu.
Jason?