Pies nie odpowiedział tylko pobiegł w tym kierunku. Ruszyłam za nim. Po około 300 metrach, wyprzedziłam Jasona. Kiedy dobiegliśmy do Lasu Green lichen, oboje ciężko dyszeliśmy. Położyliśmy się na jednym z ogromnych kamieni, które się tam znajdują. Kilka minut ciszy, a potem głośny krzyk. Zza krzaków wyskoczyła sarna. Miała całą nogę w krwi. Było widać jej kości, mięśnie. Odwróciłam od niej wzrok. Co jej się mogło stać? Kiedy mój wzrok padł na miejsce, gdzie przed chwilą była sarna, nic już tam nie było. Zerknęłam na Jasona.
- Co jej się mogło stać?-zapytałam.
- A jakie masz propozycje?- zainteresował się pies.
- No na przykład...-zaczęłam, jednak nie dokończyłam.
Głupio, było mi powiedzieć, jakie mam propozycję. Wolałam, więc powiedzieć, że nic nie wymyśliłam.
- No nie wiem...-dokończyłam.
Jason?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz