Płakałem głośno i położyłem się. Leżałem. Po chwili wstałem, otarłem łzy i rozglądnąłem się. Maxim - mój brat spał tuż obok mnie. Właściwie, to on zasnął na zawsze. Przed chwilą zmarł na atak serca. Zostawił mnie samego. Moja siostra Anastasia utopiła się, gdy była szczeniakiem, a gdy sam byłem mały zmarła mi matka. Ojciec został na wojnie w pewnej sforze, ale pewnie też zmarł. Jestem sam. Westchnąłem i pomyślałem:
"Nie, nie zabiję się. Moja rodzina pewnie by tego nie chciała.."
Te słowa jakoś mnie poparły na duchu. Wstałem i zacząłem iść. Droga była wąska, a dookoła było pełno krzewów. Uparcie szedłem dalej. Szybko poczułem się zmęczony, ale nie chciałem się poddać.
"Myśl o swojej rodzinie, rodzicach, Anastasii, Maximie..." - mówiłem w myślach.
W końcu kiedy droga przestała być wąska padłem. Nie miałem siły, by wstać. Leżałem i... czekałem na śmierć? Chyba tak to można nazwać. Nagle zobaczyłem czyjeś łapy.
- Kim ty jesteś? - zapytała mnie jakaś suczka.
- Jason, prawie umarły. - odparłem nie kierując na nią wzroku.
Suczka natychmiastowo złapała mnie za łapy i powiedziała, że pójdzie po jakąś pomoc.
- Nie, proszę! - w ostatniej chwili udało mi się ją złapać za łapę.
- Nie chcesz pomocy? - zdziwiła się.
- Po co mi pomoc? Jestem na świecie sam... - westchnąłem.
Jakaś suczka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz