Wiedziałem, że Maya była przerażona. Krzyknąłem:
- Złap się mnie!
- Słucham? -
- Złap się mnie! - powtórzyłem.
- A-Ale...
- Ufasz mi? - spojrzałem w jej oczy.
Maya złapała się mnie i przytuleni do siebie jechaliśmy dalej. Droga wydawała się dla mnie powolna, choć tak naprawdę to sarna biegła strasznie szybko. Kto tak na mnie działa....? Chyba wiem... Ale nie powiem tego na głos. Zostawię swoje uczucia w sobie. Kiedy byliśmy już bezpieczni, sarna zaprowadziła mnie i Mayę na cudowną polanę. Dookoła rosły różowe drzewa, a po środku było piękne jezioro. Miejsce wyglądało pięknie, choć nie przepadam za różowym kolorem.
Maya?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz